Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

stycznia 31, 2014

Zimowo.

Zimowo.
Zima, zima, zima ach to TY! (parafrazując). 
Ogromne się cieszę, że w końcu pod stopami biały grunt, nosy czerwone od mrozu, a popołudniami nie słychać wiosennego ćwierkania ptaków (choć go bardzo lubię, ale tak od kwietnia:).  Powolutku wychodzimy z różnych stanów chorobowych i korzystamy ile się da z zimowej aury, gdyż  podobno sikorki donoszą iż nadchodzi odwilż...
A przede mną "samotny" weekend i odwieczny dylemat jak tu rozdysponować garście pełne wolnego czasu?*





*zapewne skończy się na jakimś gruntownym sprzątaniu...

stycznia 28, 2014

O pierwszych wspomnieniach.

O pierwszych wspomnieniach.
Trzy lata to dużo czy za mało?. Czy to już teraz, dziś właśnie to będzie ten dzień, ten czas, ten moment?. Czy może już go przegapiłam, już nic nie zmienię, przepadło. Może właśnie wtedy podniosłam głos, odwróciłam się na pięcie, pozostawiłam Cię z emocjami, które już zdążyły wydrążyć obrazek tej chwili. A może jeszcze wszystko przede mną? Może uda mi się jeszcze tyle zmienić, pomyśleć dwa razy nim znów "zły dzień" przejmie kontrolę nad naszą bliskością. A gdy za kilkanaście lat zapytam: Jakie jest Twoje pierwsze wspomnienie? odpowiesz jak ja wspominając ten dzień z przed dwudziestu kilku laty...


Kuchnia.
Pachnie ciastem i wiosną.
Mała dziewczynka stoi pośrodku.
Jej śmiech wypełnia każdy zakamarek.
Rozśmieszyło ją 'coś' a tańcząc nie może przestać.
Tato. Staje w drzwiach i wyciąga ręce.
Mała dziewczynka, podbiega do niego, łapie za szyje.
I tak śmieją się i trwają razem w tej chwili.
Bez końca.


...drugie jest już zgoła inne, ale ponoć w dobrej wierze (po czterech tygodniach nie przerwanego, okrutnego kaszlu Mama ma podejmuje decyzję: jedziemy w góry i albo Ci to pomoże, albo wylądujemy w szpitalu. Wróć. Jest zima -15 stopni Mama ma podejmuje decyzję... gehenna zaczęła się już u górskiego podnóża, zduszając się każdym haustem powietrza zastanawiałam się 'jak ona mogła mi to zrobić'...wróciliśmy, kaszel znikł. Tak moja Mama BYŁA odważną kobietą, bo teraz "każe" wozić M. samochodem przy -5...).

Szkoda że z dzieciństwa pamiętamy tylko okruchy wspomnień, choć może one muszą stać się tą  esencją, z której nasze późniejsze życie zmienia się w słodki lub gorzki napar...


Na zdjęciu kot duży, kot całkiem mały i Mama (tylko dlaczego mam tyle futra??).

Z teki Muchałowych dowcipów kolędowe wykoananie made by M.:
"Gdy się Chrystus rodzi
gąsienice mrozi..."

Miłego ciepłego dnia!

P.S.W ramach budowania 'bazy wspomnień' idziemy dziś na sanki!


 

stycznia 21, 2014

"Zima"

"Zima"
Hu, hu, ha (hahaha) zaśmiewała się jesień z wiosną, że zima zaspała i nas olała (dosłownie).
Tak kochamy zimę i próżno jej wyglądamy co dnia. By przetrwać letnie upały trzymałam się wieści płynących od rosyjskich sąsiadów, że ta zima będzie zimą stulecia, z zaspami, z mrozem taką jak uwielbiam najbardziej. Szkoda tylko że rosyjscy "naukowcy" się pomylili o jakieś 7300 kilometrów. 
I do czterech liter z taką "zimą". Widzę że pogoda podąża za ewolucją i dopadł ją syndrom współczesnego konsumpcjonizmu-się zdecydować nie umie!.
Poniżej M. w żywiole-czyli jak w genach odziedziczyć zamiłowanie do babrania się w zamarzniętej "wodzie":)









grudnia 09, 2013

MM:"Martusiu a co powiedziałas Mikołajowi gdy Cię zpytał czy byłaś grzeczna?
Marta:"Wszystkiego najlepszego!"


Mikołaj przybył, chyba nawet zostawił prezent, którego nikt się nie spodziewał...
M. własnoręcznie ułożyła w lodówce mleko i ciasteczka oraz "mafefki" dla zgłodniałych reniferów. Rano nastąpiła niespodziewana dekoncentracja, ponieważ chyba nie do końca mogła uwierzyć, że TO się dzieje naprawdę. Z relacji po przedszkolnej odniosłam wrażenie, że z odwagą i radością przeżywała spotkanie z brodatym panem.
Takie czasy Mikołaje czyhają na każdym rogu, ale staraliśmy się jak mogliśmy by było choć nieco magicznie:).

Weekend upłynął pod znakiem odwiedzin i pierwszą turą urodzinowych gości.
Choć to dopiero za 9 dni, słowo się rzekło, spadł śnieg, były urodzinki.
Tort nie zmiennie cudowny w smaku, a i z dekoracją poszło całkiem nieźle:).








listopada 29, 2013

Kocie sprawki.

Kocie sprawki.
Czekały na nią.
Pierwsze lukrowane kociska.*
Komentarz od progu po powrocie z "przepszola" chyba mówi sam za siebie:
"Ale czad!"
Ponieważ to pierwsze lukrowane kocie łby, zostawiam sobie pole do popisu na po niedzielne popołudnie poniedziałkowe.

*przepis na lukier oraz home made tiramisu jutro.

Dobranoc.






listopada 16, 2013

Winter is coming:)

Winter is coming:)

"Mamusiu tęsknię za śniegiem"

"Mamusiu a dlaczego nie sypie dzisiaj?"

"Mamusiu i kupimy takie narty ryżowe w kwiatuszki, dobla? Jak śnieg spadnie, a dlaczego go jeszcze nie ma?"

Zimowe dialogi. 
Dziś poczuliśmy na własnej skórze, że zima jest bliżej niż myślimy.
Zziębnięte paluszki karmiące krakowskie łabędzie towarzystwo.
Gorąca czekolada z wieczora.
I pełnia, która znów pewnie przyniesie najdziwniejsze sny...


listopada 15, 2013

Mówisz i masz (dosłownie)!

Mówisz i masz (dosłownie)!
MM wiesza pranie, nagle cała suszarka zwala się z hukiem na ziemię. Z "drugiej sali" dobiega mnie głos M...

M.: O shit!!!

kurtyna.

 Tymczasem szykujemy się do tegorocznej edycji...


listopada 13, 2013

Mafefkowe rytuały.

Mafefkowe rytuały.
"Mamo, mamo Bukaaa!"

...i już widziałam nie spojrzawszy w poranne okno, że na polu tylko mgła. Gdyby sypał śnieżek, śnieguś, śnieżunio reakcja byłaby dużo mocniej entuzjastyczna. No nic czekamy dalej, ale już przeczuwam wieczornie zziębniętym nosem że to już całkiem niedługo...

"Mamusiu a Mikołaj wypił już mleko i zjadł mafefki?"

...chyba czas na list do Santy.... coroczna tradycją na Pana Mikołaja będzie czekać w lodówce szklanka mleka i ciasteczka, a dla reniferów pysznie chrupiące marcheweczki. Oczywiście rano jakimś magicznym sposobem wszystko zniknie, pozostawiając po sobie nie umytą szklankę, wylizaną miskę i zakruszoną lodówkę...


Chwilo trwaj!.






Zdjęcie z zeszłorocznej sesji.
Copyright © 2016 (new) home & happiness , Blogger