Jadąc skrajnie zmęczoną w tę podróż, nie liczyłam że fizycznie odpocznę.
Bałam się nie wygód (tak, tak przyznaję się), długich godzin spędzonych w samochodzie, ulew które nie nadeszły i inwazji komarów przed którą wszyscy ostrzegali (tu akurat nie było niespodzianki).
Pierwszy dzień podróży wciąż z laptopem na kolanach, w grubych kurtkach i z mgłą za oknem pamiętam jak mi się wtedy wydawało,...
listopada 06, 2016
listopada 05, 2016
don't judge a book by its cover
"Historia mojego nazwiska" wyruszyła ze mną w podróż do Norwegii. Zachwalana na innych blogach, przy pierwszym podejściu mocno mnie rozczarowała. Nie ten sposób pisania, zbyt dziwna historia przy przysiąść przy niej na dłużej. Ponieważ przewidziałam że moje literackie zapasy szybko się uszczuplą wcisnęłam ją na wszelki wypadek pomiędzy namiot a kuchenkę gazową.
Na szczęście.
Bo mocno wierzę w to,...